17 lutego 2018

~ nigdzieś ~







[ Klisza III ]
analog, self, bw dodane


Gdziekolwiek jeszcze tli się nadzieja
Gdziekolwiek docierają ciepłe gesty
Gdziekolwiek biegnie zimowa aleja
Gdziekolwiek marznie potok przejrzysty
Gdziekolwiek roztacza się niezamknięta knieja
Gdziekolwiek prowadzą zerwane mosty
Gdziekolwiek byliśmy
Gdziekolwiek nie jesteśmy
Gdziekolwiek nie będziemy
Zaginęliśmy i się nie odnajdziemy

Jużniemy

...



Je m'efface en silence 
[Ostatnio pan Florent towarzyszy mi w codzienności. Niektórzy się dziwią, innym się nie podoba. Ja jestem bardzo poruszona nie tylko muzyką, ale słowami, które staram się rozszyfrować, używając tłumacza, słownika i własnego serca. W pewnym sensie mnie pociesza...... Zabierz mnie...]

11 lutego 2018

~ gał/wi.ęzienie ~

















 digital, self, manual





***

odłamałam gałąź miłości 
umarłą pochowałam w ziemi 
i spójrz 
mój ogród rozkwitł 

nie można zabić miłości 

jeśli ją w ziemi pogrzebiesz 
odrasta 
jeśli w powietrze rzucisz 
liścieje skrzydłami 
jeśli w wodę 
skrzelą błyska 
jeśli w noc 
świeci 

więc ją pogrzebać chciałam w moim sercu 
ale serce miłości mojej było domem 
moje serce otwarło swoje drzwi sercowe 
i rozdzwoniło śpiewem swoje sercowe ściany 
moje serce tańczyło na wierzchołkach palców 

więc pogrzebałam moją miłość w głowie 
i pytali ludzie 
dlaczego moja głowa ma kształt kwiatu 
i dlaczego moje oczy świecą jak dwie gwiazdy 
i dlaczego moje wargi czerwieńsze są niż świt 

chwyciłam miłość aby ją połamać 
lecz giętka była oplotła mi ręce 
i moje ręce związane miłością 
pytają ludzie czyim jestem więźniem 

Halina Poświatowska

31 stycznia 2018

~ pożegnanie ~










~*~






...

Powoli ślepnę. Nie jest to jednak ślepota oczu, którą skorygują szkła. Ślepnę w sercu, które powoli traci swą czułość... 
I nagle okazuje się, że to co kochasz staje się dla Ciebie trudne. To, co kochasz jest dla Ciebie przykre. Nie dlatego, że jest złe, tylko dlatego, że nie czujesz tego tak samo, jak dawniej...
Robię zdjęcia. Niegdyś były to kadry chwil, którymi chciałam się dzielić. Fotografię nazwałam terapią. Robiłam coś dobrego, twórczego, mojego. Wkładałam w nią całe swoje serce i odwrotnie, ona wbijała się we mnie, dając wiele satysfakcji i radości. Tu nie było robienia zdjęć. To zdjęcia robiły mnie. One były uzewnętrznieniem moich pomysłów, marzeń, spojrzeń. One mnie kreowały, jak opowieść bezsłowna i prosta. Ja byłam obrazami, które fotografowałam...
Nagle to wszystko przestało mieć sens. Jakby wyrwano mi aparat i kazano mówić o sobie, o świecie, o prawdzie; mówić głosem, którego nie znam. Ale ja go nadal mam w ręku. Trzymam w ręku urządzenie do rejestracji i nic. Próbuję, naciskam migawkę i nie umiem wydobyć z siebie piękna. Gdy już coś zrobię, to nie potrafię się tym cieszyć. Czuję tylko smutek, widzę tylko plamę...
Ślepnę. Może już nie widzę? Nie widzę sensu tego miejsca, sensu moich starań, sensu moich spojrzeń... Siebie...
Muszę wyzdrowieć...

Zostawiam tu styczniowe kadry. Jedne z początku miesiąca. Zima uchwycona z pociągu...

Dziękuję Wszystkim, którzy wpatrują się w moje zapatrzenia. Wiele dla mnie znaczycie, naprawdę. Przytulam Was najmocniej.

~Agata Łucja

24 stycznia 2018

~ hipotermia III~

[ etap III ]


















utrata świadomości, śpiączka, nikłe lub niewyczuwalne oddychanie, puls wolny i słaby lub niewyczuwalny, brak reakcji źrenic na światło, zimna skóra.




__________♥__________



drżę cała 
pod dotykiem zimy 
a dąb 
wzruszony oddaniem serca 
płacze 
miłością topiony 

a ja 
szeroko otwartym sercem 
wypuszczam resztki ciepła 
przemarzam w wnętrzności 

umieram tam 
przeniknięta chłodem 
pokochałam drzewo 
które wkrótce zielenią 
okryje się całe 
w wiosennym promieniu 

i ja 
zmarznięte życie 
na wiosnę
zakwitnę tam kwieciem






Spadek temperatury ciała poniżej 24 stopni Celsjusza najczęściej oznacza śmierć.